Perzyński, Włodzimierz: Lekkomyslna siostra; Q 225

I - j>6 ­Marja - amié w hotelu... ja do jutra nie mogę czekać. Helena >oprawdy... To sobie dobre... Ale pani wybaczy chyba, że nie będę jej dotrzymywała towarzystwa, nie miałybyśmy o csem rozmawiać. .ar ja - 0, na tem mi nie zależy... /siaaa w fotelu/ Helena Ze względu na siebie sama trudno mi wpłać służ­bę. . .yślałam, że to, co powiedziałam pani - wys­tarczy. Marja /nie odpowiada, bierze ze stołu ksi*żkę i za­czyna j* przeglądać/ Helena Marja Ach, tak.,., rani się musi śmieszn® wydawać mo­ja naiwność... Zapomniałam, że" 1 tego rodzaju kobiet słowami przemawiać niepodobna. /podnosząc się nagle z fotela/ - Czego ty ode mnie chcesz? Czego się znęczasz? Idzi hoże, jacy wy wszyscy zlx jestesciel / wybucha płaczein/ Helena /podbiegaj*© do niej/ - Cicho... di ech pani nie krzyc-y... da miłość noga, służoa usłyszy, w całym domu będ« plotki... Pani nie wie, jak to mpże Henrykowi zaszkodzić... Dla brata niech pani to zrobi... Hiecn pani już czeka, tylko niech się pani uspokoi... może 3io £>ani wody napije?

Next

/
Oldalképek
Tartalom