Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158
- 45 "Dzieńdobry**) D2I2KA Ślicznie papo, tak nag zostawić na ulicy l łaź ja właśnie panu mówił... LÜLn (sepleniło) myśmy szukały pana prezesa, oglądały się na wszystkie strony. .. jEITKA .i papy nie m, Ja od razu powiedzie! era, że papa już tu. LULA ..^yśuiy z Ezitki tylko na chwilę przystanęły, żeby coá na wystawie zobaczyć, na sekundę weszłyśmy, Bzitka przymierzyła, nawet nie kupowałyśmy, wychodzimy a pana już nie ma. 02I-.Ü Prędko Krysiu idziemy. Ha dole w cukierni czeka Teda z narzeczonym. Pardzo prosiła żebyśmy zaraz koniecznie >r ,, zxy. Chce go nam koniecznie przedsta wi -. Powiada. ci, jaki ©legancki. PliEZ ;3 Taż przed godzin? matura. Kiedyż ona się zaręczyła ? Plwi.-^. -.xi dziewczyna gam, 5sapo jest. LUI*. Ona już w 7*iaej była zaręczona, ale to była wielka tajemnica. - yśay wiedziały, ale żadna ani słóweczka nie pisnęła, 3xrezo rt sowy mę 'czyzna. DZlTŁb Chodźmy papo, zaprosisz nas do cukierni, koszta reprezentacji. i u „K To może i pen doktór będzie łaskaw z nemi. I pan... zaraz zaraz. .. zaraz zaraz! 0! Pokrzywka! FLC eUK Kie wyszło! P&Irułka, panie prezesiel FXJ2ÉS A niechaj pn już daruje. Ja zapiszę, tak będzie najlepiej. Detal. Inie to nie szkodzi. FRAKI,.* Ale ja jaszcze trafię, iunno Krysiu, idziea ? KiUöl* bardzo chętnie, A tetuśki ? JBOGDaB Wyjdziemy razem. Coś muszę załatwić. A Florek ? FLOREK Muszę zaczekaj na tego... -desz, od bierny, te tu wpaść. Oglądajcie sami tego narzeczonego. Je nieszczęścia ludzkiego nie ciekawy. Keraz go spławie i przyjdę na