Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158

kawałek gdzie indalej. -eraz ją skleiłem do kupy i znowu jesteśmy razem. No taką to już się znamy tak urzędowo. Proszę siadać. KRYSIA Dziękuję, /siadają oboje/ FLOREK Panienka z Radomia t KRYSIA lak. FLOREK Sam pewnie rodzina pani mieszka ? KRYSIA Nie, tylko mama była, ale umarła. FLOREK /dużo wrażenie na nim/ Ich. 2 tak już nikogo na świecie ? KRYSIA Nikogo. lylko mama był . FLOREK To coś tak jak ja. Ale samemu to najlepiej, słowo daję. A to do Warszawy za jakimś zajęciem ? KRYSIA 2ak. Porodzono rai,że tutaj łatwiej o jakąś prac<$« Zawsze to duże miasto. FLOREK Ja, przepraszam, sV,,, ile panienka aa lat ? i. -Szesnaście. * . * FLOREK 0 raju. / za łeb się złapał/ KRYSIA Co panu ? FLOREK Nie, nic, ja tak tylko. •• A my z Bogdanem to też tu. A jakże. KRYSIA Kto to jest pan Bogdan ? FLOREK Prawda, pani jeszcze nie wie. Bogdan to mój przyja­ciel. Doktór. A jakże. Dobry doktór. Pu na tym samym korytarzu naprzeciw, laki chłop, /ruch rękry' Na sto dwa. Zaraz go pani zobaczy. Powinien już byś, bo to dziś na niego kolej przynieść kolację. I4y tak na zmianę, raz on, raz ja. Pewnie panna .rysia głodna?' KRYSIA Nie, dziękuję, jadłam w drodze. PLCR3K E, takie tam jedzenie. Właśnie x;o drodze musi panien­ka wcinać, bo inaczej to na nic. Ja głodny jestem

Next

/
Oldalképek
Tartalom