Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158

- 25 BOGDA N My árny oię bronili. Ona poszła. KRYSIA f/iem i dziękuję. xo okropnie ładnie, panie Florianie i panie Bogdanie, ale ja nie mogę tego przyjąć. FLOREK Dlaczego ? KRYSIA Fan Florek ją kochał i ona pana Florka, a teraz przeze mnie odeszła. xo bardzo ále. Kobieta kobiecie nie powinna tego robić. Io Ja muszę odejść a ona wróci. BOGDAN Słuchaj więc "mała kobieto", ani pan Florek jej nie kochał ani ona pana Florka. FLOREK Sama prawda, można przysiąc. KRYSIA Jak to, była narzeczoną pano Florka ,przychodziła tu. BOGDAN Przychodziła poprośtu z przyzwyczajenia, z nałogu. FLOREK O właśnie, taka nałogowa narzeczono. BOGDAN Florek, nie przeszkadzaj, ons serca w to nie wkładała. KRYSIA 10 tak można, to wszystko bez serca ? FLOREK Jeszcze jak. Zawodowo... BOGIJAI Florek. I gdyby ciebie tu nie było, ono teśby odeszła. KRYSIA Naprawdę ? FLOREK Słowo uczciwości. No... jak mamy bym na szmelc nie oddał. BOGDAN Słyszysz Krysiu ? Yeraz możesz mu na ślepo wierzyć. KRYSIA A tak ta pani strasznie krzyczała. FLOREK Jak baba się drze te najlepszy dowód że nie boli, duże bolenie to pysk zamyka. BOGDAN I w ogóle przestań tym sobie główkę zaprzątać. Jesteś Krysiu taka młoda, że trudno mi wiele rzeczy wyjaśnić. Ale uwierz nam i zostań. Możesz śmiało, /prowadzi ją do fotela, FLOREK wziął walizkę którą Bogdan wyjął z r k Krysi i odstawia ją w kąt/ O, siadaj sobie grzeci

Next

/
Oldalképek
Tartalom