Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158

- 26 ­BOGDAN FLOREK nie i znowu "uray naszą córeczkę. OL TO FLOREK Przez te zamieszki rouzińneyiyiko za bagażowego ganiaj /wziął walizkę i wynosi do .jej pokoju/ Bogdan, dobrze jest, uśmiecha się III Zostaje. Siup walizeczka na miejsce. A ty dawaj pościel, już po dziesiątej, a to biedactwo ledwie żyje. Zaraz przyniosę, /wybiega na korytarz, FLOREK z szafy Yfyciąga jakié koc/ len koc pójdzie pod spód. I- od prześcieradło. Bo kana­pa zmienia sierść na lato i kluje jak nieszcęścle. właściwi* powinno aię ją strsyo elbo golić, /v/ybiega do pokoju Krysi z kocem, BOGDAN wnosi kołdrę i podusz­itą/ KRYSIA Może plwnóe ? BOGDAN Siedzieć, czekać a potern podziwiać, /biegnie do jej pokoiku, wpada na wychodzącego Florka, zderzenie, wybiega/ FLOREK Jeszcze tylko woda. /nalewa szklankę z wodociągu, niesie bardzo ostrożnie, żeby nie wylać/ To na noc. /wychodzi, po chwili OBAJ wracają, FŁOIBK powtarza wskazane mu gesty 1 ruchy przez Bogdana. BOGDAN pod­chodzi do Krysi, ofiarowuje jej ramię. FLSESK naśla­duje go po drugiej stronie, prowadzą pod drzwi jej pokoju, zatrzymują się/ BOGDAN /podaje Krysi rękę, całuje ją w czoło/ Dobranoc moja maleńka. KRYSIA Dobranoc panu Bogdanowi. FLOREK /tak jak Bogdan podaje rękę, całuje w czoło/ śpij dobrze moje dziecko. KRYSIA Dobranoc panu Florkowi, /na progu pokoiku odwraca się/ Zdaje się, że ja panów będę bardzo kochać. Dobranoc. /ONI patrzą chwilę na siebie, zamydleni wolno rozcho­dzą się w przeciwne strony pokoju, wracają i stają

Next

/
Oldalképek
Tartalom