Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158
r . i m - 24 BOGDAN /z miejsca/ Tam jest krzesło przy drzwiach. RYŚKA Floruś wody. BOGDAN Przy omdleniach najlepiej zajodynować twarz. Radykalny środolc. RYŚKA /podrywa się/ Bydlaki, /wybiega trzaskając drzwiami/ BOGDAN /ostrożnie sprawdza czy niema jej na korytarzu, wraca do Florka/ Nie będzie cl żel ? FUREK E, już mi bokiem wylazła. Zresztą cholera, sera widziałeś. BOGDAN Tak, słodka to ona nie była. Trudno, nie można było inaczej. FLOREK V ladorno. albo miłość albo dziecko. BOGDAN A czego się dla dzieci nie robi. Pierwsza ofiara, ale pociesz się, będzie więcej. FLOREK Przeciąż nie można było żeby ona razem z małą... BOGDAN Wykształciłaby Ja, że niech Bóg broni. FLOREK Aż lżej teraz człowiekowi,Q skąd ty tak baby znasz? BOGDAN Z anatomii, /ze ich plecami przeszła KRYSIA z walizką przez pokdj, Zobaczył ją/ Krysia... FLOREK Rany Boskie. Dokąd panienka... dokąd Krysia chce iáé? KRYSIA Proszę się nie gniewać, ale ja będę musiała stąd iść. Bardzo za wszystko dziękuję i przepraszam, że panowie mieli przeze ranie tyle zmartwienia. BOGDAN Dokąd ty maleńka możesz tś±-:2 pójść ? KRYSIA Wszystko jedno, iu nie mogę zostać. T^oszę ni pozwolić odejść. FLOREK Słyszałaś wszystko Krysiu? KRYSIA Pak. Jakie ona miało prawo o mnie tak mówić? Nie zna mnie, nie wis... To dlaczego ?