Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158

23 ­RYŚKA FLOREK RYŚKA FLOREK RYŚKA FLOREK RYŚKA FLOREK RYŚKA FLOKEK RYŚKA BOGDA H RYŚKA BOGDAN RYŚKA FLOREK RYŚKA To jeszcze zobaczymy. Ja je g urządzę, Ryśka, dziób na kłódkę. Swoje już odpyskowałaś. Aż za dużo. Powiedzieć sobie nie dasz, a drzesz się jak stara dętka. To ty do mnie jeszcze z twarzą ? Fo tom wszystkim co ja dla ciebie zrobiłam ? To ja dla ciebie dwóch narzeczonych z posadą rzuciłam a ty tak się ze mną obchodzisz ? Ryśka, ja ci narzeczonych nie liczyłem a żenić się nie obiecywałem. Miałaś wolną wolę i nieprzymuszoną. To daj teraz spokój, bo każdy ma swój Utrać cierpli­wości wymierzony. Grozisz ml 9 Czekaj. Eebym dwe dni pod bramą miała stać to Ją dopadnę i kłaki powyrywam, Cheiał się mnie pozbyć ? I ic dla kogo ? Dis takiej dziwki. /poderwał się/ Stop, zjeżdżaj bo się zapomnę i bę­dziesz miała niemiłe wspomnienia na starość. A idę, pewnie że idę, żebyś umie zaklinał, już nie wrócę. śpij spokojnie, nie zdarzy r»ię. Jeszcze pożałujesz, chłopców nie brak. Jutro Już nawet nie popatrzę na ciebie. ' Co masz zrobić jutro, srób dziś, jak powiada przy słowie /przy drzwiach wyjściowych/ Co ? Moje uszanowanie. /płaczliwie/ Floruś. Żebym ja odchodziła przez taką... Wyrzuć ją, to ja zostanę. Osa zostanie. Nikt się pana nie pyta. Adwokat szarpany. Floruś. Ona zostanie. 'wyrzucasz mnie ? Żegnam. Ach, niedobrze mi. /słania się/ ^

Next

/
Oldalképek
Tartalom