Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158

- 22 ­FLOREK BOGDAN RYŚKA FLOREK BOGDAN FLOREK RYŚKA FLOREK RYŚKA BOGDAN RYŚKA FLOREK RYŚKA BOGDAN RYŚKA No pewnie że był. usiał być. Bo jakże ? Ten właściwy. Bo my to tylko tacy przybrani. A ileż lat rna to wasze dziecko ? i będzie już... ile Bogdan ? Daj mi spokój. Z jakieś... 16 16 ? Ho tak. Powinnam się odra su domyśleć. Tylko jeszcze jedno: to dziewczyna, tak Florek ? Ciebie się pytam ? Raczej dziewczyna .,. No tak f To ja wam teraz powiem: takie ona wasze dziecko jak ja prababka. A fcy chory ? biedactwo, ale baby sprowadzać za moimi plecami to potrafisz ? Trzęsie się ? Już ja wiem de czego się trzęsie. Nie spodziewałeś się że ja dziś przyjdę. Toś ty taki numer ? Dobrze, dobrze. Ale ja was urządzę, /chwyta ze stołu doniczkę i rzuca o siemię/ "asz. Na twoje konto Florek. /chce dolej tłuc co pod rękę popadnie//FLOREK łapie ją za rękę/ Talerze zostaw, reszta proszę bardzo. /wyrywa się/ Puść mnie. Jesteś podły, znać cię nie chcę. Podły, ostatni drań, oszukujesz mnie, zdradzasz. Wydało się. Gdyby pani spokojnie posłuchała. I pan nie lepszy. Taka sama świnia. Aż wstyd. Niby taki kształcony, a do spółki z tym nędznym typem szachraicie mnie. Dobrali się. Jedną sobie teraz zna­leźli. Ale mnie popamiętacie. 1 pan i ten áwiétuch i ta małpa jakaś. To jej tak nie przejdzie gładko. BOGDAN Niepotrzebnie się pani unosi. Tam pani nie wejdzie,

Next

/
Oldalképek
Tartalom