Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158

jx' bjh.li ETEFxui PLu&éüC STEFAN FLaRKK 2 JL'.ili a-, v. -t'­FI. :Í.:K FLCR3K s? PL - 48 ­s do motoru trzeba mieć łeb ! ir&cuje w zakładach samochodowych, (ure.dov.nny) 2o ro3Ujaiera! 'To klasa I i£y się dogadamy! ' t g 3. j . Szofer, a wisa, wiem od pauuy Krysi, ti. jak tam u pana inżyniera z babami 1 Nie rozumiem! No tak normalnie, Kłody chłop z pana, to chyba baby już jakieś były, Panie, tylko bez bujania. Mena eis co krępować, iędzy sobi jesteśmy. Sem abians byłem, dopiero po dziecku się ustatkowałem. T>o wiec jak tam? Smieło! (lekko ubawiony) Nie mogę zaprzeczyć... a widzi pan! Tak powinno być, chłop to chłop! Ale to wszystko bez większego znaczenia, tskie tam nornaln © flirty... G to właśnie chodzi żeby normalne. Bo chłop Jak kie­rowca. Doświadczenie swoje musi mieć. A grant to uczyć się na cudzych maszynach. To swoją potem potra­fi uszfciiować. Tak, co jeszcze 1 Acha! A jak t żeniacz­ką u p&na inżyniera. Jaiioś o tym jeszcze nie ayślałem. I słusznie. Bo i po co? Przeważnie tylko nieszczęście z te go. tak "o lny ? n jest. -obi pen co zechce, uroz­maicenie, i zawsze łatwiej cudzy wóz zmienia*. Jak już z raz własny, to przepadło. Nawet kolor panu czasem zbrzydnie, A kawaler to as do wyboru i do koloru. Zle -lówią ? każdyr? razie oryginalnie. I ' A widzi pan. S tym nie aa co się spieszyć. 31ub i wy­padek na ulicy sarn cię znajdzie, iüe trzeba ssakać! A każdy czy prędzej czy później pod swój wóz się dos­tanie. I nijakiej winy nie aa. Tak! To bardzo dobrze, że rayámy się tak zetknęli z panem inżynierem. Jak ze

Next

/
Thumbnails
Contents