Szaniawski, Jerzy: Zegarek; Q 398

- 19 ­A no... hm... jeżeli wierzę w Pana Boga... I ja wierzę w Pana Boga...Bo jakżeby inaczej? Ale... ale w diabła to... jakoś... Czy diabeł naprawdę jest? Hm. . I jak się tu dostał? Może wszedł przez drzwi od ulicy, może od stropy mieszkania... Mieszkania... mówisz... Może przez komin? Czy my znamy, panie, ich dia­belskie sztuczki? (W zadumie) Przez komin, powiadasz, przez komin? Panie szefie! Dzieją się rzeczy niesamowite... na pewno słyszał pan, jak ludzie - prawie zawsze zacząwszy od, tego - "ja w te rzeczy nie wierzę" ­opowiadają, że jak raz w życiu mieli wypadek, którego niczym nie mogą wytłumaczyć... I pan... gdy pójdzie teraz do cukierni i zasiądzie wśród starych panów - tak zacznie mówić... "Ja w te rze­czy nie wierzę, ale raz w życiu miałem niesamowi­ty wypadek"... Ręczę, że starzy panowie,nawet ci, co mieli się już zdrzemnąć, ockną się i nadstawią ucha. Szef: Mój drogi... Ja już do cukierni nie chodzę... Wolę być zawsze sam. Ale, co niedziela-chodzę tam... Zanoszę jej kwiaty i... może śmiać się będziesz - opowiadam jej o wszystkim, co zaszło Jan: Szef: Jan: Szef: Jan:' Szef: Jan: Szef: Jan:

Next

/
Oldalképek
Tartalom