Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158

- 34 ­BOGDAN FIŁREK BOGDAN FLOREK BOGDAN FLOREK BOGDAN FLOREK BOGDAN FLOREK BOGDAN FLOREK BOGDAN FLOREK BOGDAN FLOREK BOGDAN FLOREK umarł jak miała 3 lata. To co ozi ma do tego ? Tyle tylko że... eh, to każdy potrafi ! Niech ci będzie t /na zegarek/ Powinna już być. Co to tak długo trwa ? Papierek do łapy i chodu do domu. Nabożeństwo, przemówienie dyrektora, rozdanie áwiadectv I tak dobrze żeśmy zdążyli. ostatniej chwili dopiero forsę wyrwałem. Dali ci zaliczkę ? 'Tak kręciłem, aż wykręciłem. To klasa. Będzie można małą na wak cje wysłać. Zlituj się Florek. Za co ? mieszkanie zalega, raty, długi, meble... 3kąd ? Łeb ml już pęka. Niech cię głowa o to nie boli I Forsa na wakacje ma­łe j 'jest ! /wyjmuje z kieszeni plik banknotów 1 rzuca as biurko/ Jeszcze na inne wydatki wy ster esy. /zdumiony/ A ty skąd ? Sam mówiłeś, że śle wygląda, przemęczona, że trzeba by ją gdzieś na lato... tak czy nie t To wszystko prawda, ale w tyra roku mowy nie było. Wiesz jak ciasno było ­!lo i forsa jest. Ale skąd tyle, Florek ? Co cię to właściwie... stara była, śmiali się z niej wszyscy to 1 co takiego. .. 0 kim ty mówisz ? /cicho jakby ze wstydesv' 0 mamie. Florek, ty mamę sprzedałeś ? /nadrabiając miną/ A co, ąie wolno ml ? Ho ja była i już. Gruehot i tyle. Dzwoniła cała jak na nieszpory. Wstyd było jeździć. Ot szmelc. BOGDAN Jakże można było ?

Next

/
Oldalképek
Tartalom