Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158

- 30 ­FLOREK "Bieg wiosenny"? Na zbity łeb powyrzucam i będzie spokój. BOGDAN Nie powyrzucasz bo to jej prawo tak samo jak twoje. Cóż to, emerytury ma się dziecko u nas doczekać ? FLOREK 1 ty dałbyś dziecko e domu ? BOGDAN Jak nie dam, to sama pójdzie. FLOREK To człowiek chucha, dmucha, pilnuje, od gęby sobie odejmuje, a taki drań przychodzi i zabiera jak swoje. BOGDAN Taki już nasz los... ojców. FLOREK Hm. . mówiłeś że nam się teraz odmieni. BOGDAN Musi się odmienić. Trzeba będzie dużo zmian porobić. Frzede wszystkim mieszkanie. 'i'u nie możemy zostać. FLOREK Albo nam tu źle ? BOGDAN Nam nie, ale jej tak trzymać nie można. Jak tu zacz­ną krakać nad dziewczyną, to i zakraczą. Ja zacznę ordynować, bo z samego szpitala nie dam rady. ifylko pacjentów, Hoże, pacjentów. FLOREK Ach, chirurg! fl tr^W^j BOGDAN To co by było ? FLOREK Jakby ci nasze chłopaki z taksówek zaczęli zwozić, nie odrobiłbyś się. Sama tíeraa dwóch, trzech dziennie by dała. BOGDAN Nie martw się Florek, i usi być dobrze. Coś ml mówi że ta mała znajda to szczęście. FLOREK Dał Bóg dziecko, to da i na dziecko. BOGDAN No to chodźmy spać. FLOREK Czekaj. BOGDAN Co chcesz ? FLOREK Cicho, /na picach podchodzi do pokoju Krysi, uchyla drzwi i zagląda/ śpi.

Next

/
Oldalképek
Tartalom