Heves megyei aprónyomtatványok 21/SZ
O malarstwie Władysława Szulca nie sposób jest mówić bez odniesienia do jego twórczości fotograficznej. To brzmi tylko pozornie paradoksalnie, gdyż odniesienie to pozwala zrozumieć postawę artystyczną oraz dzięki niemu lepiej zarysowuje się typ jego osobowości. W fotografii Szulc nigdy nie ucieka się do uzyskania efektu drogą wy reżyserowania sytuacji, lub poprzez zabieg technologicznej obróbki fotogramu. W wyborze tematów uzewnętrznia przekonanie, że nasze otoczenie jest dostatecznie bogate w motywy ukształtowane przez naturę, lub przez zamierzone czy przypadkowe działanie człowieka. Szuka w nich nastroju, którego reżyserem jest ciągle zmieniające się oświetlenie. Wśród wielu tematów jakie podejmuje może najbardziej lubi drzewa. Te strzelające silnymi konarami w przestrzeń i te miejskie, częstokroć obudowane betonem, rachityczne, obolałe, cierpiące. I trzeba powiedzieć, że te ostatnie bardziej go obchodzą, wywołują poruszenie ich losem. Tematem do którego często powraca są także domy i okna będące synonimem życia i kryjące tajemnicę czyjegoś istnienia. Fotografie okna szczycące się okazałą dekoracyjnością, ale także kieruje wzrok na te obumarłe w opuszczonych domach, powybijane lub zabite na głucho, smutne, gdyż pozbawiono je źrenic, za którymi zawsze odczuwamy puls życia ich mieszkańców. Mówię o fotografii Szulca ponieważ uważam, że jego malarstwo stanowi jedynie inny rodzaj języka dla wypowiedzenia tego, co go zaciekawia i obchodzi. Sądzę zarazem, że jest to język bardziej podatny na kształtowanie i modulację niż ten, który umożliwia fotografia. W malarstwie Szulca znajduję związek z jego fotografią nie tylko dlatego, że powracają w nim te same tematy, lecz może w większym stopniu określa go wykształcony zmysł obserwacji motywu. Ta łączność nie dotyczy oczywiście strony formalnej prac, gdyż w malarstwie nie chodzi mu 3