Rittner, Tadeusz: Odwiedziny o zmroku; Q 399
- 18 Przyjąć iel: Pani: Pan w żałobie (we fraku, z białą chryzantemą w butoni® ce, monokl w oku; w pierwszej chwili nie spostrzega nikogo; mówi cedząc) Czy jesteś gotowa? (Osłupiały, widząc ją v/ pierwotnym negliżu) Cóż to znaczy? Ciągle jeszcze w złym humorze? Co, jeszcze gorzej? (spostrzega pana w żałobie) Ach!... ten pan. (składa ukłon, którego PAN w ŻAŁOBIE nie spostrzega; patrzy na niego ze zdumieniem). Ten pan... (tępym głosem) Mój sąsiad. (idzie prawie bez przytomności do drzwi środkowych, nie zważając na obecnych) Przyjaciel: Pan: Przyj aciel: Pan: Dobry wieczór! (jakby się zbudził, już przy drzwiach) Ach, przepraszam... (zdziwiony) Kto pan jest 1 Co panu brakuje? (smutnym, przejętym głosem) Przepraszam... moja żona... umarła... ( Zasłona zapada) < . nhiyuii •