Szaniawski, Jerzy: Zegarek; Q 398
- 3 Jan: Przed chwilą wyszedł pan mecenas Pyr. Szef: Ale nie było tu pani, co chciała kupić zegar? Jan: Kie, pani tu żadnej nie było. Szef; Właśnie wchodzą do cukierni i właścicielka mówi mi, że poleciła moją firmę jakiejś pani, która « chciała kupić zegar szafkowy i zaraz miała tu przyjść. A no... Zaczekamy ... (Przechodzi do zrzędliwej gawędy). Takich, co chcą kupić, to nawet nie brak, ale takich co kupią... Gdyby nie te reperacje, to możnaby sklep zamknąć... Obejrzeć to taka obejrzy, potargować - to się potarguje i dalej sobie idzie. Hm... coś i ta dama nie bardzo się śpieszy... (Po chwili ze zdumieniem) Co to? Jan: Co? Szef: G^zie zegarek? i Jan: Jaki zegarek? Szef: Jakto "jaki"? Ko ten, złoty z brylancikiem... (z irytacją) Kie rozumiesz? Ko ten,co leżał w ga ciotce! Jan: Kie ma go? Szef: Ko, chyba ty wiesz najlepiej,że go nie ma! Kie wyjmowałeś go z gablotki? Jan: Ja? Skąd? Szef: Więc gdzie się podział? Jan: Ja... ja nie mam pojęcia. Szef: (gorączkowo) Więc co to ma znaczyć? Kto tu był w sklepie?