Perzyński, Włodzimierz: Lekkomyslna siostra; Q 225

- 53 ­Olszewski - Helul Jakmożesz nawet coś podobnego mówić... Biedactwo moje... takie zdenerwowane... Przyjdź Helu, bo mi będzie strasznne smutno. Wiesz, źe jak ja którego dnia oię nie widzę, to tak ja* £ bym nie żył. .. Helena - Nie... nie... ja nie powinnam zdradzać męża... Olszewski - Ozy ty nie rozumiest tej różnicy? To nie jest zdrada. Ty mnie kochasz... kochasz, a to roz­grzesza wszystko, btosunku ułożyły się tak nie­, £' f szczęśliwie, że nie możemy aię poł«czyc. Helena H To prawda. Olszewski - A tamta kobieta sprzedaje się... za pieniądze na zimno pierwszemu lepszemu mężczyznle... Jak ty możesz się nawet z ni* porównywać... Co za szalony pomysł 1 Helena - Ona nawet nie potrafi kochać I Olszewski - a się rozumieć... Czyż ty myślisz, że to każda kobieta umie... To tylko tahia jak mój Heluś. /obejmuje j* w pół i całuje/ Helena - Ale w każdym razie, mój kochany... Przez te kil ka dni, dopóki ona tu jest, nie będziemy się wi dywali... Nie gniewaj się... zrób to dla mnie,. dla mojego spokoju.

Next

/
Thumbnails
Contents