Perzyński, Włodzimierz: Lekkomyslna siostra; Q 225

- 25 ­i władysław - Tem też to sobie tłumaczyłem. Nie dziwi^ się, że jesteś zdenerwowany... Taki zawód. Janek - Ach, zawód, zawód... z tem sobie dam radę, ale / / ' co ja z długami zrobię... Mówię wam, że tylko się powiesić. Topolski - I z długami możesz sobie jeszcze poradzić. Nie wyrzucaj tylko tak bezmyślnie pieniędzy na wszystkie strony. Janek - /macha beznadziejnie ręka/ Topolski - Skoro mamy pójść, to chodźmy. Mówi się, mówi, a ostatecznie jeszcześmy naprawdę nic nie ura­dzili. ..ładysław - Nie wiemy, poco właściwie przyjechała, więc trudno coś postanowić. Przeciwko temu, żeby się widziała z dzieckiem, nic nie mam, i ta sprawa jest załatwiona. A co si^ tyczy reszty... Janek - Hm... Ten pan Ottokár ctieglitz von Amim, czy ajabli wiedzę jak, to podobno miljonowy czło­wiek... , ania mai mieć cinoetwo pieniędzy. Mog­łaby ooprewda pożyczyć. Helena - i ty byś wzi*'* od niej? Janek - dlaczego nie...Tylko, że ona napewno już jest wyzuta ze wszystkiego... nie da.

Next

/
Thumbnails
Contents