Niewiarowicz, Roman: „Znajda”; Q 158
- 29 KRYSIA Co takiego ? BOGDAN Gdyby ci w nocy czegoś było potrzeba t... to... to w korytarzu drugie drzwi na lewo. Uff. /odetchnął/ FI. REK /po długiej pauzie/ Widzisz? Zupełnie proste. BOGDAN /podchodzi do niego/ Bydlak, /odchodzi, siada na fotelu, zaoala papierosa/ FLOREK Wiesz, nigdy nie myślałem, że to takie trudne być ojcem. BOGBDAN Trudniej niż szoferem, możesz ml wierzyć. Ale to dopiero początek, jeszcze nas parę ładnych kawałków czeka. FLOREK A o tym wydawaniu za mąż to ty poważnie ? To też my będziemy musieli zrobić. BOGDAN A kto ? FIL REK Niech cię jasna flanela. Damy radę ? BOGDAN Teraz się pyta. Sam narobił całej biedy i co najgorsze to rób za niego. Magik psiakrew. FLOREK A może to szkoda że to nie chłopak ? Zawsze to łatwiej BOGDAN Sprowadź sobie, będziesz miał parkę. Tylko mnie już do tego nie mieszaj. Najlepiej wypisz z Zoologu, będzie do ojca podobne. FLOREK Nie gdacz. A jak ty jej to powiesz ? BOGDAN Co ? FLOREK Niby o tym, jak to ma być po ślubie. BOGDAN Na migi. FLOREK Kretyn. Może się sama do tego czasu domyśli, to nam będzie lżej. Bogdan, a po czyra ty poznasz że nie trzeba gadać, bo już wie ? BOGDAN Jak się zaczną złazić różne absetyfikanty, to sam poznasz, że dziewczyna zaczęła swój wiosenny bieg.